dodaj do ulubionych        poleć znajomemu        mapa strony
szukaj:  


Język niemiecki
Panorama
studio [express]
studio [21]
studio d
Ja, genau!
Język niemiecki w biznesie
Język niemiecki zawodowy
Prima
prima plus
Poziom C2
Język niemiecki dla inżynierów
Moodle - materiały do nauki języka niemieckiego online
Gramatyka
Trening do certyfikowanych egzaminów DaF
Kursy w wersji na tablicę interaktywną (DEMO do pobrania)
Lektury
Materiały dla nauczycieli
Testy diagnostyczne online
Język angielski
Business English DVD
Short Course Series
Simply Business
Język hiszpański
Podręczniki - język zawodowy
Język francuski
Le retour du Chat masque DVD
Język włoski
Il ritorno del Gatto Fantasma DVD
Dla nauczycieli
Konsultanci metodyczni
Jesienna Akademia BC.edu
Gratisy
Infolinia dla klientów BC.edu
Urządzenia multimedialne
Tablica interaktywna
Oprogramowanie edukacyjne
iDoctum: Biologia
iDoctum: Chemia
iDoctum: Fizyka
iDoctum: Matematyka
Interaktywne kursy językowe
Seria Phantom Cat DVD: angielski, francuski, hiszpański, włoski
Poradniki biznesowe
Biznes Bestseller
Samokształcenie w biznesie
ABC Profesjonalisty
99 porad, jak...
Poradniki biznesowo-językowe
Training International
Jesienna Akademia BC.edu
 
Poradniki biznesowe    Biznes Bestseller
 
 

 

 

Imperium Google


Lars Reppesgaard

224 strony

Dzięki tej książce dowiesz się, jak w pełni wykorzystać możliwości Google. Imperium Google w interesujący i wyczerpujący sposób przedstawia odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące fenomenu Google oraz prezentuje historię tworzenia całego internetu. W czerwcu 1999 r. Siergiej Brin przedstawił Google jako idealną wyszukiwarkę, która będzie przetwarzać i rozumieć wszystkie informacje na świecie. W ciągu zaledwie 10 lat Google stał się jedną z firm odnoszących największe sukcesy na świecie. Internetowy gigant jest głównym dostawcą najważniejszego surowca XXI wieku - danych. Od dawna wszyscy jesteśmy mieszkańcami planety Google.
Władza Google nasuwa bardzo wiele pytań. Dlaczego firma fotografuje całe ciągi ulic? Czy ten przyjazny olbrzym nie jest przypadkiem zachłannym potworem? Co Google o nas wie? I co z tym robi?

Fragment książki:

Wstęp. Od wyszukiwarki do internetowego imperium. Witamy na planecie Google


Oliver to naprawdę urocze dziecko; nauczył się chodzić już w wieku dziesięciu miesięcy, uwielbia grać w piłkę i dużo się śmieje. Błękitne oczy odziedziczył po mamie Carol Kai. Tacie zawdzięcza swoje bardziej niż nietypowe drugie imię – Google. Ojciec kupił mu nawet śpioszki, na których wypisano je niebieskimi, zielonymi, czerwonymi i żółtymi literami. Dzięki synowi przyjaciele nazywają go teraz „Abu Google”, czyli ojciec Google’a. Elias Kai jest dumny ze swojego nowego przezwiska, ponieważ od dawna jest zagorzałym fanem firmy Google. Żadna inna instytucja nie ma takiego wpływu na jego życie jak to przedsiębiorstwo z Kalifornii administrujące najpopularniejszą wyszukiwarką internetową świata. Kai każdego dnia korzysta z niej w poszukiwaniach interesujących go stron internetowych. Poczta elektroniczna Google pozwala mu na utrzymywanie stałego kontaktu z przyjaciółmi i partnerami biznesowymi. Elias Kai zarabia na życie, doradzając różnym firmom w sprawach związanych właśnie z Google’em. Ten mający libańskie korzenie specjalista ds. marketingu studiował w Stanach Zjednoczonych, zaś dziś mieszka w Sztokholmie. Tam doradza swoim klientom, w jaki sposób powinni projektować strony internetowe, aby mogły być znalezione przez wyszukiwarkę.

Jednak Google nie tylko pomaga mu zarobić na utrzymanie. Jak twierdzi, dla niego „Google jest synonimem swobodnej wymiany informacji”. Właśnie dlatego, kiedy we wrześniu 2005 roku na świat przyszedł jego syn, od razu wiedział, jakie imię powinien nosić. „Kiedy było już wiadomo, że Carol jest w ciąży, powiedziałem, że nazwiemy nasze dziecko Google. Wszyscy się śmiali, nikt nie potraktował tego poważnie – przypomina sobie Elias Kai. – Mój brat sądzi, że następne dziecko pewnie nazwę Yahoo Fuji Nikon. Ale Carol od początku czuła, że mówiłem poważnie. Ona wie, jak bardzo podziwiam firmę Google”.

Wielu ludzi może powiedzieć o sobie to samo, co ojciec Olivera Google’a Kaia – nawet jeśli nie dają swoim dzieciom imion na cześć wyszukiwarki internetowej. Prawie każdy użytkownik komputera i internetu zna wyszukiwarkę Google i posługuje się nią na co dzień. Co więcej – Google fascynuje. Dynamiczne przedsiębiorstwo technologiczne z Kalifornii szturmem zdobyło świat i kształtuje sposób wykorzystywania informacji jak chyba żadne inne. W sierpniu 2008 roku firma Google świętowała swoje dopiero dziesiąte urodziny, a już teraz ma olbrzymi udział w tym, że idea wieku informacji staje się rzeczywistością.

Rozpowszechnianie się technologii internetowej od połowy lat dziewięćdziesiątych sprawiło, że dziś łączą się ze sobą miliony komputerów na całym świecie. Ilość informacji w światowych sieciach danych jest ogromna i z każdym dniem rośnie. Firmy, przedsiębiorstwa medialne oraz osoby prywatne niestrudzenie umieszczają w internecie artykuły, referaty, zdjęcia, filmy, prognozy pogody czy informacje z giełd. W 2007 roku na cyfrowy wszechświat składało się 281 miliardów gigabajtów danych. W przeliczeniu na wszystkich mieszkańców naszej planety na jedną osobę przypada 45 000 zdjęć cyfrowych, więcej niż osiem milionów stron tekstu lub 45 filmów fabularnych w wersji kinowej.

Ilość danych, które może wykorzystać każdy z nas – nieskrępowany odległością, granicami czy godzinami otwarcia, jest większa niż kiedykolwiek. W internecie można znaleźć informacje na każdy temat. Cyfrowa pamięć świata obejmuje prawie wszystkie dzieła literatury, archiwa prasowe, dane gospodarcze, utwory muzyczne, leksykony, zdjęcia oraz filmy na temat wybitnych ludzi, wszystkich istniejących na kuli ziemskiej gatunków zwierząt i roślin, budowli, wynalazków i obszarów. Prawie wszystkie idee, jakimi może się poszczycić ludzkość, zarówno te dobre, jak i gorsze, dokumentuje się i ciągle dyskutuje gdzieś w światowej sieci.

Takie wyszukiwarki, jak Google, pomagają użytkownikom w dotarciu do celów ich poszukiwań. „Są niezbędne do poruszania się w internecie” – mówi Wolfgang Sander-Beuermann z Uniwersytetu im. Leibniza w Hanowerze, jeden z badaczy wyspecjalizowanych w dziedzinie wyszukiwarek internetowych. Wyszukiwarki porządkują ogromną ilość wiedzy przechowywaną w światowych sieciach, dzięki czemu współczesne społeczeństwo informacyjne zawsze ma do niej dostęp. Tylko 10% użytkowników odnajduje potrzebne im strony internetowe, nie posługując się przy tym wyszukiwarką.

Tak zwany „Geodisplay” pokazuje, jak wygląda świat, dla którego mieszkańców poszukiwanie cyfrowych danych przez wyszukiwarkę internetową jest już na porządku dziennym. W holu budynku nr 43 w Googlepleksie, głównej siedzibie firmy Google Inc. w Dolinie Krzemowej w Kalifornii, można na wielkim ekranie obejrzeć projekcję Ziemi. Cała planeta pokryta jest małymi migającymi punktami, z których każdy oznacza jedną szukaną frazę, a jego kolor wskazuje język, w jakim wysłano zapytanie. Wytryskające z nich barwne strumienie światła pokazują, skąd pochodzą zapytania wpływające do różnych centrów komputerowych Google’a.

Światełka prawie całkowicie zakrywają obszar Stanów Zjednoczonych. Nic dziwnego, Stany to kolebka internetu, to tutaj opracowano wojskową sieć ARPANET. Do dziś Amerykanie są pionierami w rozbudowywaniu społeczeństwa informacyjnego. Apple, Microsoft, Ebay, Yahoo, Amazon i w szczególności Google pochodzą właśnie ze Stanów. Tutaj znajduje się najwięcej centrów komputerowych Google’a, w których przetwarza się zapytania. Większość świateł ma kolor czerwony, co oznacza, że zapytanie sformułowano w języku angielskim, jednak widać także niejedno żółte. Te z kolei oznaczają język hiszpański. Liczba mieszkających w USA osób z latynoamerykańskimi korzeniami w ostatnich latach znacznie wzrosła. Poniżej Stanów Zjednoczonych rozbłyskują przede wszystkim żółte światła. To Meksyk. Niektóre promienie prowadzą stąd przez Atlantyk do centrów danych w Hiszpanii. Na Starym Kontynencie europejskie języki dbają o to, aby ekran mienił się wszystkimi kolorami tęczy. Niebieskie promienie to język francuski, purpurowe oznaczają holenderski, ciemnozielone – niemiecki, a te w kolorze jasnozielonym – portugalski.

Wiedza to władza. Ta zasada w całej swej pełni objawiła się dopiero w wieku cyfrowego przyśpieszenia. Użytkownicy komputerów, tacy jak Elias Kai, wpisują w wyszukiwarkach prawie 49 miliardów fraz miesięcznie. Katalog centralny, który pozwala na znalezienie określonych informacji, to właśnie Google. Wprawdzie nie jest to ani najstarsze, ani jedyne narzędzie do poszukiwań w świecie internetu – dostępnych jest ponad 5500 innych stron tego typu. Jednak najwięcej kliknięć przypada właśnie na Google, bowiem dla wielu ludzi nie jest to jedna z wielu, ale jedyna wyszukiwarka, jaka w ogóle przychodzi im do głowy.


Dostępne pozycje - Imperium Google
Tytuł ISBN Cena
katalogowa
Więcej Sklep on-line
Biznes Bestseller
Imperium Google 978-83-61059-02-2 39.00